Wyobraź sobie sytuację.

Chcesz właśnie szybko coś narysować, bo wpadł ci do głowy świetny pomysł; co ja mówię – genialny pomysł. Więc szybko wyciągasz papier, ołówki zaczynasz rysować… ale moment, przecież jesteś “artystą cyfrowym”.

Nie rysujesz na jakieś tam “kartce” tylko na tablecie graficznym.

Dobra, włączasz komputera i idziesz wyjąć tablet z szafki (nie trzymasz go przecież na biurku bo zajmuje połowę blatu). Tablet już w rękach więc chcesz go już kłaść, ale klasycznie biurko masz zawalone bzdetami ,które szybko sprzątasz żeby zrobić sobie miejsce. Ale co to dla Ciebie – parę sekund i posprzątane. (albo raczej przerzucone w inny kąt pokoju, jak najdalej od twojego wzroku)

Siadasz na swoim wygodnym fotelu. Komputer łaskawie oszczędził sobie 2 godzinnej aktualizacji, włączasz photoshopa bierzesz piórko do ręki i…

Oczywiście zapomniałeś naładować tablet.

Okej, lecisz szukać kabla do podłączenia. Kabel oczywiście leży gdzieś zaplątany w słynnej szufladzie w której trzymasz całe okablowanie tego świata. Szybko dostrzegasz właściwy kabel i wyciągasz go (razem z 10 innymi które się zaplątały). W końcu mając już wszystko gotowe, możesz nareszcie rozpocząć rysunek swojego życia. Szkoda tylko, że zmarnowałeś już parę minut i sporo nerwów, żeby w ogóle postawić pierwszą kreskę.

Zdjęcie przedstawiającego biurko z tabletem graficznym na którym wszystko jest ładnie ułożone.
Nie oszukujmy się, biurka tak wyglądają tylko na stockowych zdjęciach

A co jeśli twój genialny pomysł…?

Wpadnie ci do głowy gdy leżysz już w łóżku. Z którego tak bardzo nie chcesz już wstawać, że nawet perspektywa umierania z głodu cie z niego nie wyrwie. (w końcu nie umierasz z głodu tak od razu). Co jeżeli twój genialny pomysł nawiedzi cię podczas podróży? Albo gdy twoje biurko jest zajęte przez innego domownika? Nie wiem jak w Twoim wypadku ale w moim najczęściej odpowiedzią na te problemy jest:

“A dobra to innym razem…”

Sytuacja którą opisałem na początku zdarzała mi się wiele razy. Często odpuszczałem rysowanie bo miałem tylko pół godziny wolnego czasu a nie wiem gdzie położyłem piórko, tablet, kabel. Nie chce mi się przenosić i sprzątać na biurku bo zaraz będę ponownie potrzebował tych wszystkich rzeczy.

To nie tylko mój problem.

Całe szczęście, odkryłem że nie tylko ja jestem taki leniwy, to cały gatunek ludzki i nasza konstrukcja mózgu . Niestety, im więcej rzeczy musimy zrobić przed podjęciem jakiekolwiek akcji tym większa szansa, że jej w ogóle nie podejmiemy

Wiedzę na ten temat wykorzystuje się, żeby na przykład walczyć z niechcianymi nawykami. Na przykład ciągłego sprawdzania facebooka, messengera, maila i innych aplikacji. Aby ograniczyć marnowanie czasu na scrollowanie nowości zaleca się wylogowanie się i wrzucenie aplikacji do folderu. Tak abyś musiał za każdym razem wejść do tego konkretnego katalogu i potem wpisać login i hasło… i ta perspektywa niesamowicie zniechęca do wykonywania tej czynności. Analogicznie dzieje się w przypadku rysowania –

Im więcej rzeczy musisz zrobić przed narysowaniem jednej kreski tym większa szansa, że w ogóle jej nie narysujesz.

A niestety rysowanie cyfrowe wymaga znacznie więcej tych małych rzeczy potrzebnych do zrobienia niż tradycyjne rysowanie. Co raz częściej zacząłem zauważyć ten problem.

Czy istnieje jakieś rozwiązanie tego problemu?

Poza po prostu wróceniem do rysowania na kartce? Okazało się, że tak – przynajmniej dla mnie. Otóż przerzuciłem się po części z rysowania na tablecie graficznym na po prostu tablet a konkretniej na Ipada Air 3 (2019), który wraz z piórkiem okazał się… rewelacyjnym rozwiązaniem.

Doświadczenia z używania, porównanie sprzętu i oprogramowania opisze w kolejnym poście (albo filmie?) a między czasie obejrzyj proces rysowania jednej z moich prac właśnie na Ipadzie.